To nie
będzie standardowy modoblogowy wpis. Z paru powodów. Po pierwsze, nie jestem
specjalistą od trendów, i jeśli chodzi o moją prywatną szafę, to gówno mnie one
obchodzą. Po drugie, będzie dużo pisania a mało zdjęć, bo bardziej chodzi mi o
metodę niż konkretny styl.
Wpis
kieruję zarówno do kobiet, żeby pomóc Wam w zrozumieniu mężczyzn, jak i do
facetów, którzy, mam nadzieję, dzięki temu sami zrozumieją parę rzeczy.
Zacznijmy
od definicji. Co rozumiem przez „normalnego faceta”? Gościa, który dba o swój
wygląd, bo nie chce wyglądać jak żul, ale nie spędzającego godzin przy lustrze
i wybierając ubrania. Co rozumiem przez „zdrowe spojrzenie na modę”?
Umiarkowanie i klasę.
 |
| Autor zdjęcia po lewej: Tomasz Staśko |
Niedawno
przeszedłem do nowego etapu życiowego. Przestałem być studentem i zacząłem być
bardziej „dorosły”. W pewnym momencie okazało się, że jedna para całorocznych
butów i kolekcja za dużych t-shirtów przestaje mi wystarczać. I nie chodzi mi
tylko o względy estetyczne. Otóż, mężczyzna zakładając garnitur i idąc między
ludzi np. żeby reprezentować firmę uświadamia sobie, że niesie to za sobą pewne
konsekwencje. Dobrym przykładem będą buty.
Wchodząc pierwszy raz do biura zauważyłem, że
wszyscy mają jakieś takie fajne buty, a moje od matury już takie fajne nie są. Więc
po wypłacie zasuwam do sklepu. Potem przychodzi zima i okazuje się, że w takich
normalnych eleganckich butach nie dość, że jest zimno, to można się w nich wyjebać na chodniku. Więc
trzeba kupić eleganckie buty na zimę. Po pierwszym wyjeździe firmowym okazuje
się, że stare adidasy nie są takie zajebiste, jak mi się wydawało. Do tego
dochodzą półoficjalne imprezy wymagające półoficjalnego obuwia. No i trzeba się
bujać czasem z nowymi znajomymi. Tutaj też stare adidasy odpadają. Przykłady
można mnożyć, ale zatrzymajmy się na tym. Po mniej więcej roku takiego życia kolekcja
butów powiększa się o 5 par. A jeszcze dwa lata temu myślałem, że 3 pary to już
pedalstwo…
Oprócz powodów czysto
utylitarnych w pewnym momencie swojego życia wyrobił mi się gust. Nie jakiś
zajebisty od razu, ale jestem teraz w stanie stanąć przed lustrem i stwierdzić,
że w tym wyglądam jak debil, a tamto nie pasuje do siamtego. I nie potrzebuję
do tego dziewczyny.
Na koniec chciałbym dodać zasady,
którymi według mnie, powinien kierować się normalny facet stający przed otwartą
szafą lub półką sklepową.
- Facet musi mieć zasady.
- Wystarczy, jeśli facet będzie kierował się długoterminowymi trendami
w
modzie, a te sezonowe jedynie dopasowywał do swoich potrzeb.
- Facet musi mieć zdefiniowany styl i się go trzymać.
- Facet nie może wyglądać jak brudas. Patrz: Humphrey Bogart albo Clint Eastwood.
- Facet nie może wyglądać jak ciota. Patrz: Humphrey Bogart albo Clint Eastwood.
- Najprostsze rozwiązania są najczęściej najlepsze.
R.