środa, 8 sierpnia 2012

Normalnego faceta zdrowe na modę spojrzenie



To nie będzie standardowy modoblogowy wpis. Z paru powodów. Po pierwsze, nie jestem specjalistą od trendów, i jeśli chodzi o moją prywatną szafę, to gówno mnie one obchodzą. Po drugie, będzie dużo pisania a mało zdjęć, bo bardziej chodzi mi o metodę niż konkretny styl.

Wpis kieruję zarówno do kobiet, żeby pomóc Wam w zrozumieniu mężczyzn, jak i do facetów, którzy, mam nadzieję, dzięki temu sami zrozumieją parę rzeczy.

Zacznijmy od definicji. Co rozumiem przez „normalnego faceta”? Gościa, który dba o swój wygląd, bo nie chce wyglądać jak żul, ale nie spędzającego godzin przy lustrze i wybierając ubrania. Co rozumiem przez „zdrowe spojrzenie na modę”? Umiarkowanie i klasę.
Autor zdjęcia po lewej: Tomasz Staśko

Niedawno przeszedłem do nowego etapu życiowego. Przestałem być studentem i zacząłem być bardziej „dorosły”. W pewnym momencie okazało się, że jedna para całorocznych butów i kolekcja za dużych t-shirtów przestaje mi wystarczać. I nie chodzi mi tylko o względy estetyczne. Otóż, mężczyzna zakładając garnitur i idąc między ludzi np. żeby reprezentować firmę uświadamia sobie, że niesie to za sobą pewne konsekwencje. Dobrym przykładem będą buty.

Wchodząc pierwszy raz do biura zauważyłem, że wszyscy mają jakieś takie fajne buty, a moje od matury już takie fajne nie są. Więc po wypłacie zasuwam do sklepu. Potem przychodzi zima i okazuje się, że w takich normalnych eleganckich butach nie dość, że jest zimno, to  można się w nich wyjebać na chodniku. Więc trzeba kupić eleganckie buty na zimę. Po pierwszym wyjeździe firmowym okazuje się, że stare adidasy nie są takie zajebiste, jak mi się wydawało. Do tego dochodzą półoficjalne imprezy wymagające półoficjalnego obuwia. No i trzeba się bujać czasem z nowymi znajomymi. Tutaj też stare adidasy odpadają. Przykłady można mnożyć, ale zatrzymajmy się na tym. Po mniej więcej roku takiego życia kolekcja butów powiększa się o 5 par. A jeszcze dwa lata temu myślałem, że 3 pary to już pedalstwo…

Oprócz powodów czysto utylitarnych w pewnym momencie swojego życia wyrobił mi się gust. Nie jakiś zajebisty od razu, ale jestem teraz w stanie stanąć przed lustrem i stwierdzić, że w tym wyglądam jak debil, a tamto nie pasuje do siamtego. I nie potrzebuję do tego dziewczyny.
Na koniec chciałbym dodać zasady, którymi według mnie, powinien kierować się normalny facet stający przed otwartą szafą lub półką sklepową.

  1. Facet musi mieć zasady.
  2. Wystarczy, jeśli facet będzie kierował się długoterminowymi trendami
    w modzie, a te sezonowe jedynie dopasowywał do swoich potrzeb. 
  3. Facet musi mieć zdefiniowany styl i się go trzymać.
  4. Facet nie może wyglądać jak brudas. Patrz: Humphrey Bogart albo Clint Eastwood.
  5. Facet nie może wyglądać jak ciota. Patrz: Humphrey Bogart albo Clint Eastwood. 
  6. Najprostsze rozwiązania są najczęściej najlepsze. 


R.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz